Postfutbol - Mariusz Czubaj, Jacek Drozda, Jakub Myszkorowski

Dostępność: średnia ilość
Wysyłka w: 24 godziny
Cena: 35,00 zł 35.00
quantity szt.
dodaj do przechowalni
Ocena: 0
Producent: WN Katedra
Kod produktu: 978-83-63434-02-1

Opis

Postfutbol. Antropologia piłki nożnej

Mariusz Czubaj – profesor antropologii kultury w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Zajmuje się m.in. badaniem kultury popularnej oraz antropologią sportu. Kieruje trzyletnim projektem badawczym „Stadion – Miasto – Kultura. Euro 2012 i przemiany kultury polskiej” prowadzonym w Instytucie Badań Przestrzeni Publicznej. Autor powieści kryminalnych. Opublikował m.in. książki: Biodra Elvisa Presleya. Od paleoherosów do neofanów, Etnolog w Mieście Grzechu. Powieść kryminalna jako świadectwo antropologiczne.

Jacek Drozda – kulturoznawca, doktorant w Instytucie Kultury i Komunikowania SWPS w Warszawie. Interesuje się badaniami kultury popularnej, radykalnymi ideami w nauce, sztuce, polityce i codzienności, ruchami społecznymi i antykapitalistyczną krytyką kultury. Piłką nożną zafascynowany od zawsze. Brak talentu sportowego skłonił go do zajęcia się analizą ruchów kibicowskich, alternatywnymi historiami futbolu i związkami piłki nożnej z polityką. Praktykuje kibicowanie na stadionie i przed ekranami.

Jakub Myszkorowski – trener i analityk piłkarski. Odpowiadał m.in. za bank informacji w reprezentacji Polski U-17 w 2012 roku podczas przygotowań do finałów ME. Stworzył Dział Analizy w KSP Polonia Warszawa. Współpracował z wieloma czołowymi trenerami w Ekstraklasie. Poza działalnością analityczną próbował (bez powodzenia) ukończyć doktorat w Instytucie Kultury Polskiej UW, gdzie zajmował się m.in. tanatologią.

O KSIĄŻCE

"Autorom tej nietuzinkowej opowieści na sześć rąk, którą czyta się z wypiekami na twarzy i emocjonalnym zaangażowaniem (bo nie o piłce jedynie mowa, ale o świecie, w którym żyjemy), udało się nie tylko pokazać panoramę futbolowej historii najnowszej, ale nasycić ją też dodatkowo udanymi i soczystymi portretami i detalami narracyjnymi. Każdy pragnący zrozumieć, czym jest naprawdę dzisiejsza piłka nożna i do jakiej w istocie wielowarstwowej gry jest zapraszany jako kibic i fan oraz na jakie jej reguły się godzi, winien koniecznie przeczytać Postfutbol". prof. Wojciech J. Burszta

FRAGMENT

Dzieje piłki nożnej nie rozstrzygają się na boisku podczas finałowego meczu o mistrzostwo świata lub kontynentu, ale w zaciszach gabinetów i przy negocjacyjnych stołach. Zwieńczeniem takich narad właśnie był XXVI Zwyczajny Kongres UEFA w Stambule, który wytyczył kierunek rozwoju europejskiego futbolu – jakkolwiek można zasadnie domniemywać, że tendencje te rozleją się na inne kontynenty – do 2018 roku. W Turcji UEFA porozumiała się z Europejskim Stowarzyszeniem Klubów (zrzeszającym w chwili zawierania umowy 201 członków), Europejskim Stowarzyszeniem Lig Zawodowych (EPFL) oraz FIFPro Division Europe, czyli organizacją reprezentującą interesy piłkarzy.

Jakie były najważniejsze punkty tego porozumienia, które – jak powiedział sternik kontynentalnej piłki, a przed laty znakomity piłkarz Michel Platini – „jednoczy całą europejską rodzinę piłkarską”? Wskażmy kilka spraw. Po pierwsze więc UEFA zwiększyła niemal o połowę (do100 milionów euro) kwotę przeznaczoną dla klubów, których piłkarze zagrają podczas mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie. Za cztery lata, gdy kontynentalny championat będzie odbywał się we Francji, pula wzrośnie o kolejne 50 milionów. Porozumieniom przyklasnął inny wielki piłkarz z przeszłości, a dziś przewodniczący ECA Karl-Heinz Rummenigge, ten sam, który dwa lata temu skarżył się, że holenderska gwiazda, Arjen Robben otrzymał za występy podczas mundialu w RPA zaledwie 57 tysięcy euro, a więc mniej niż wynosiły tygodniowe zarobki zawodnika w Bayernie Monachium. Po drugie w Stambule potwierdzono na piśmie kwestię ubezpieczeń piłkarzy, którzy grają w reprezentacji. Polisy sfinansuje UEFA, tym samym biorąc na siebie ryzyko kosztów związanych z długotrwałym leczeniem piłkarzy, „nieproduktywnych” w trakcie rekonwalescencji dla klubu i obciążających jego budżet. Po trzecie wreszcie wyeliminowano z kalendarza rozgrywek międzypaństwowe mecze towarzyskie rozgrywane w sierpniu. Ograniczenia liczby takich spotkań od lat domagają się czołowe europejskie drużyny.

Dlaczego jednak przywołujemy tu sedno porozumień zawartych w Stambule? Książka ta traktuje o postfutbolu – piłce nożnej w czasach, powiedzielibyśmy za Zygmuntem Baumanem, późnej nowoczesności. Wychodzimy więc z założenia, że jakkolwiek przepisy dotyczące rozgrywania meczu piłkarskiego zmieniają się powoli, bramki od dziesiątków lat mają niezmienne wymiary, a rzuty karne wykonuje się z odległości jedenastu metrów od linii bramkowej, to futbol – traktowany jako praktyka kulturowa – jest dziś zupełnie czymś innym niż piłka nożna sprzed kilkudziesięciu lat.

Futbol zawsze był dzieckiem swoich czasów i pryzmatem, w którym załamywała się rzeczywistość społeczna. Dziewiętnastowieczne narodziny tej dyscypliny związane są w oczywisty sposób z procesami urbanizacji i industrializacji w kulturze Zachodu (pamiątką po tamtych czasach są choćby fasady klubowych budynków – przywołajmy choćby Ibrox Park, stadion Glasgow Rangers, lub Craven Cottage londyńskiego Fulham). Ale od samych narodzin piłka nożna ogniskowała w sobie kulturowe sprzeczności. O ile więc mecz piłkarski można łączyć z procesami przemysłowej produkcji, o tyle też należy go kojarzyć z restytucją więzi lokalnych w obrębie miast i tworzenia wspólnotowych tożsamości. Te napięcia kulturowe nie opuszczają futbolu do dziś – z jednej strony więc ceny biletów na mecze ligi angielskiej (najwyższej klasy rozgrywek, czyli Premier League) stały się na tyle zaporowe, że wyeliminowały cześć gorzej sytuowanej tradycyjnej kibicowskiej społeczności ze stadionów; z drugiej strony w wielu krajach rozwija się ruch Against Modern Football – wymierzony w te przejawy komercjalizacji, które zdaniem „oldskulowych” kibiców zabijają sens piłkarskich rozgrywek.

Dwie wypowiedzi niechaj unaocznią, na czym polega różnica między postfutbolem – piłką nożną naszych czasów – a wcześniejszymi fazami rozwoju tej dyscypliny. Pierwszy z cytatów może wydać się zaskakujący. Oto w 1955 roku na łamach „Sunday Timesa” w recenzji teatralnej z Makbeta porównano występ sir Laurence’a Oliviera do dziejów drużyny Sunderlandu, która „przed I wojną światową była na samym końcu ligi przez cały wrzesień, a już w kwietniu stanęła na czele, z rekordową liczbą punktów. Przyznać bowiem należy, że pierwsze sceny mistrz zagrał źle, w pełni świadom, że za chwilę pokaże cuda”. Jaka jest jednak wspólna płaszczyzna tego porównania? Zarówno spektakl teatralny, jak i mecz piłkarski są przestrzeniami gry – rywalizacji i konfliktu. To zarazem obszary, w których spełniają się i triumfują (albo ponoszą sromotną klęskę) charyzmatyczni bohaterowie. Oto więc romantyczna wizja, w której sedno piłki sprowadza się do wydarzeń na boisku.

A teraz, dla kontrastu, wypowiedź Michała Żewłakowa, jakiej udzielił on w marcu 2011 roku po zakończeniu reprezentacyjnej kariery. Dziennikarz „Rzeczpospolitej” zadaje pytanie: „Słyszał pan o teorii spiskowej, jakoby w dalszej grze w kadrze miał panu przeszkadzać kontrakt z Pumą”. Studwukrotny reprezentant Polski odpowiada: „Wydaje mi się, że to trener podejmuje decyzję, kto jest kapitanem, bo kapitan to łącznik między nim i drużyną... Ja, Boruc, Peszko rzeczywiście mamy umowy z Pumą, kapitanem został Kuba Błaszczykowski – człowiek Nike. Nie chcę się gniewać, drążyć, obrażać. Jest jak jest”. Nawet jeśli w wypowiedzi tej kryje się ziarno ironii, ujmuje ona istotę postfutbolu – jako koneksji, które dokonują się między piłką a obszarami ekonomii, marketingu, reklamy i sportowego wizerunku. W ten sam krajobraz wpisuje się technopolizacja i cyborgizacja doświadczeń futbolowych. Do tego pola należy strategia budowy marki koncernu Castrol powiązana z danymi piłkarskimi (performance data) i projektem Castrol Performance Index, pozwalającym – na podstawie analizy wielu zmiennych – określić, kto w danym momencie jest najlepszym piłkarzem. W tej przestrzeni mieszczą się także „inteligentne buty Adidasa”, promowane wiosną 2012 roku jako pierwsze obuwie sportowe pozwalające, dzięki wbudowanym weń czujnikom, analizować (doskonalej niż dotychczas, oczywiście) efekty wysiłku sportowego. Nie jest przypadkiem, że twarzami dwóch marek są megagwiazdy postfutbolu: po stronie Castrola – Christiano Ronaldo, po stronie Adidasa – Lionel Messi.

Stephen Dobson i John Goddard w potężnym dziele The Economis of Football piszą na samym wstępie, że od wczesnych lat dziewięćdziesiątych XX wieku „piłka nożna w wielu krajach przechodzi zaskakującą transformację”: zarobki graczy rosną w gwałtownym tempie, telewizyjne transmisje przynoszą dochody w niewyobrażalnej dotychczas skali, stadiony są całkowicie przebudowywane, zaś „znaczenie marketingu sportowego wzrosło ponad wszelką miarę” . Gdzie doszukiwać się początków postfutbolu? Jakkolwiek zjawiska kulturowe powinny być rozpatrywane w pewnej ciągłości i z oczywistym zastrzeżeniem, że trudno najczęściej wskazać „punkt zero” – moment, gdy coś nowego bezwzględnie się rozpoczyna – w przypadku postfutbolu można pokusić się o dwa wskazania bliskie temu, o czym pisali Dobson i Goddard.

Po pierwsze zatem postfutbol jest sprzężony z transmisjami telewizyjnymi. Zwykło się mówić, że telewizyjna rewolucja w dziejach piłki nożnej zaczyna się na początku lat siedemdziesiątych XX wieku, to jednak ponowoczesny futbol należy łączyć z pojawieniem się telewizji kablowej i satelitarnej oraz pakietem tych zjawisk kulturowych, które włoscy medioznawcy Odin i Casetti nazwali „neotelewizją”. Jej wyznacznikami są między innymi szybkość reagowania i objaśniania nam świata (za pomocą transmisji na żywo), ale także uczynienie z telewizji autorytetu rozstrzygającego wątpliwości i odsiewającego „prawdę” od „fałszu”. Ta władza telewizyjnego sądzenia ujawnia się podczas transmisji z meczów piłkarskich – poświęcamy jej w naszej książce osobne miejsce.

Wskazanie drugie jest bardziej precyzyjne i wiąże się z zasadniczą reformą, jaka dokonała się w europejskiej piłce na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. W 1992 roku zreformowano Puchar Europy – rozgrywki, w których grali mistrzowie poszczególnych narodowych lig – i przemianowano go na Ligę Mistrzów. Dziś, po wielu kolejnych zmianach, wokół tych rozgrywek i wokół starć Barcelony, Realu Madryt, Manchesteru United, Bayernu Monachium, klubów z Mediolanu oraz wielu innych koncentruje się coroczna uwaga kibiców na świecie. Jednym z wymiarów postfutbolu jest bowiem prymat Ligi Mistrzów (oraz najważniejszych lig kontynentalnych) nad rozgrywkami międzynarodowymi. Ustalenia kongresu UEFA w Stambule są konstatacją tego faktu.

Przede wszystkim jednak postfutbol jest zjawiskiem kulturowym. Być może, jak chce wielu interpretatorów, późna nowoczesność charakteryzuje się wyczerpaniem Wielkich Narracji. Z pewnością nie jest jednak końcem Wielkich Praktyk Kulturowych, bo postfutbol zajmuje wśród nich poczesne miejsce. W piłce nożnej koncentrują się podstawowe dylematy ponowoczesności – związane z tożsamością w jej rozlicznych wymiarach, z napięciami między tym, co lokalne, i tym, co globalne, między bezpośrednim doświadczeniem i jego medialnymi obrazami, między subkulturowym i fanowskim podejściem do kultury a regułami marketingu, reklamy i ekonomii. Można powiedzieć, że między futbolem i tymi obszarami następuje sprzężenie zwrotne: postfutbol daje wgląd w te węzłowe problemy kultury, one zaś stają się częścią piłki nożnej. Ten typ powiązania przywodzi na myśl uwagi Victora Turnera o relacjach zachodzących między widowiskami i formami narracyjnymi w kulturze: „Cały repertuar sposobów ekspresji istniejących w tej kulturze można porównać do gabinetu luster lub zwierciadeł magicznych (płaskich, wklęsłych, wypukłych, cylindrycznych, siodłowatych, matrycowych, jeśli sięgniemy po metafory do optyki), w których odbijają się społeczne problemy, kwestie i kryzysy (od causes célèbres po makrospołeczne zmiany między płciami i grupami społecznymi)” .

O takim tyglu zjawisk kulturowych traktuje więc nasza książka. Niekoniecznie wykazując się dozą cynizmu, można powiedzieć, że postfutbol jest wszystkim, a dopiero na samym końcu meczem piłkarskim. W naszej książce sięgamy jednak także po zdarzenia z boisk – zarówno tych „galaktycznych”, na których grają wielkie marki piłkarskie, jak i lokalnych – wciąż z nadzieją, że bez czynnika ludzkiego (marginalizowanego, to prawda, w dzisiejszej piłce) wszelki sport traci swój sens. Czynimy to ostatnie wyznanie nie tyle już jako badacze społeczni, ale fani futbolu. Pozostajemy też z takimi nadziejami i wiarą, że krąg tych, którzy myślą podobnie, jest znacznie rozleglejszy.

 

 

Produkty powiązane

Opinie o produkcie (0)

do góry
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl